Wszystkie artykuły
Trzaskowski powiedział: można. Policja posłuchała. Rezerwat dostał w twarz

Trzaskowski powiedział: można. Policja posłuchała. Rezerwat dostał w twarz

30 czerwca 2026 5 min czytania Redakcja

Wawa Student Festival 2026 – głośna impreza masowa przy granicy rezerwatu Las Bielański w Warszawie. Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska powiedziała NIE. Dwukrotnie. Urząd Prezydenta Trzaskowskiego powiedział TAK. Festiwal się odbył. Kiedy inspektor RDOŚ wzywał Policję do interwencji, usłyszał: Prezydent wyraził zgodę. Policja nie przyjechała. Las nie miał tu nic do powiedzenia.

Najpierw ustalmy, kto tu rządzi. Nie SCB. Nie dyrektor Rajski. Nie jakiś anonimowy urzędnik. Ustawa o bezpieczeństwie imprez masowych jest w tej sprawie precyzyjna jak wyrok: organem wydającym zezwolenie na imprezę masową jest wójt, burmistrz lub prezydent miasta. Prezydent. Rafał Trzaskowski. Z imienia i nazwiska. SCB obsługuje technikalia – podpis i odpowiedzialność należą do niego.

Dyrektor SCB Ireneusz Rajski to służbowy podwładny Prezydenta. Działa na jego upoważnienie i w jego imieniu. Kiedy SCB wystawia zezwolenie – Trzaskowski wystawia zezwolenie. Żadna zasłona nie działa. Żadna delegacja nie zdjęła z niego odpowiedzialności.

Zezwolenie CB/5310/M/83/2026 to decyzja Rafała Trzaskowskiego. Podpisana. Obowiązująca. Z konsekwencjami, które już nastąpiły.

22 dni po odmowie RDOŚ – Trzaskowski mówi: można

28–29 kwietnia 2026 roku RDOŚ odmówiło organizatorom Wawa Student Festival zgody na imprezę przy rezerwacie. Pismo nosi sygnaturę WPN-I.600.120.2026.EH. Podstawa: art. 15 ustawy o ochronie przyrody – impreza rekreacyjna w rezerwacie przyrody bez zgody RDOŚ jest nielegalna. Zakaz bezwarunkowy, bez wyjątków dla komercyjnych festiwali.

22 dni później – 20 maja 2026 roku – urząd Trzaskowskiego wystawia zezwolenie. Najwyraźniej nikt nie powiedział Prezydentowi o odmowie RDOŚ. Albo ktoś powiedział – i nikt nie zareagował. Żaden z tych wariantów nie działa na korzyść Prezydenta.

29 maja 2026 roku, w dniu otwarcia festiwalu, RDOŚ wydaje drugą odmowę – tym razem już w trakcie imprezy. Sygnatura WPN-I.6205.148.2026.EH.4. Inspektorzy wzywają Policję. I słyszą:

„Zgoda na organizację festiwalu została wyrażona przez Prezydenta Miasta Stołecznego Warszawy."

Policja zawróciła. RDOŚ zostało z pismem w ręku. Las dostał kolejne godziny hałasu.

Rok wcześniej 73 decybele. Nic się nie stało

To nie jest debiut. W 2025 roku w tym samym miejscu odbył się Wawa Student Festival 2025. Inspektor RDOŚ zmierzył hałas: 73,3 dB. Dopuszczalna norma przy rezerwacie to 60 dB. Trzynaście decybeli ponad limit – co nie jest drobnością, bo skala decybelowa jest logarytmiczna: 73 dB to wielokrotność tego, co powinno tam panować.

RDOŚ napisało do m.st. Warszawy. Pismo z 13 sierpnia 2025 roku, sygnatura WPN-I.600.124.2025.SB. Dokumentacja pomiarów, stwierdzenie naruszenia, oczekiwanie reakcji.

Co zrobił Urząd Trzaskowskiego? Nic, co można byłoby zauważyć. Rok później wystawił kolejne zezwolenie na ten sam festiwal, w tym samym miejscu, dla tego samego organizatora.

W 2008 roku Mazowiecki Urząd Wojewódzki stwierdził naruszenie tych samych przepisów, w tej samej lokalizacji, przy Juwenaliach AWF 2007. Precedens sprzed osiemnastu lat, wiążący, udokumentowany. Urząd m.st. Warszawy albo o nim zapomniał, albo postanowił go zignorować.

Zapytaliśmy Prezydenta. Odpowiedział Rajski

Do Prezydenta m.st. Warszawy złożono wniosek o dostęp do informacji publicznej. Pytania konkretne: na jakiej podstawie wydano zezwolenie, czy Prezydent wiedział o odmowie RDOŚ, dlaczego przepisy chroniące rezerwat zostały zignorowane.

Odpowiedź nadeszła 9 czerwca 2026 roku. Pismo podpisał Ireneusz Rajski, Dyrektor Stołecznego Centrum Bezpieczeństwa – ten sam urzędnik, który wystawił kwestionowane zezwolenie. Ten sam, który jest przedmiotem zarzutów. Ten sam, który w tej odpowiedzi chwali własną decyzję i tłumaczy, że wszystko było zgodne z prawem.

To nie jest pomyłka proceduralna. To celowe schowanie się Prezydenta za podwładnym, który ma interes, żeby bronić własnej roboty. Organ właściwy w tej sprawie to Prezydent – i to on powinien odpowiadać, nie urzędnik od bezpieczeństwa imprez.

Trzaskowski milczy. Rajski wyjaśnia. Las nadal nie ma w tym Ratuszu żadnego prawdziwego obrońcy.

W urzędowym piśmie znalazło się kłamstwo prawne

Pismo Rajskiego twierdzi, że przepisy o hałasie nie mają zastosowania do imprez masowych, bo ustawa Prawo ochrony środowiska je z tego zwalnia. To twierdzenie jest fałszywe.

Przepis, na który powołuje się SCB – art. 156 ust. 2 Prawa ochrony środowiska – zwalnia imprezy rozrywkowe wyłącznie z jednego zakazu: zakazu używania urządzeń nagłaśniających na ulicach i terenach zabudowanych. Tylko tyle. To przepis o sprzęcie nagłaśniającym, nie o rezerwacie przyrody.

Norma 60 dB przy rezerwacie Las Bielański wynika z Zarządzenia Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska nr 43/2016 (Dz.Urz.Woj.Maz. poz. 8575) – aktu prawa miejscowego wydanego na podstawie ustawy o ochronie przyrody. Prawo ochrony środowiska i jego wyjątki do tej normy nie mają żadnego związku. Dwie odrębne ustawy, dwa odrębne reżimy prawne.

Zakaz zakłócania ciszy w rezerwacie (art. 15 ust. 1 pkt 20 ustawy o ochronie przyrody) nie ma wyjątku dla imprez rozrywkowych. Nie ma go w ustawie. Nie ma go w planie ochrony. Nie ma go nigdzie. SCB go wymyśliło.

Powtarzamy: w oficjalnej odpowiedzi urzędu podległego Prezydentowi m.st. Warszawy znalazło się twierdzenie prawne sprzeczne z obowiązującymi przepisami. Twierdzenie, które – gdyby zostało przyjęte bez weryfikacji – oznaczałoby, że żaden rezerwat przyrody w granicach miasta nie jest chroniony przed głośnymi imprezami. Na zawsze.

Prezydent ekologii. Naprawdę?

Trzaskowski chętnie mówi o zielonej Warszawie. O drzewach. O powietrzu. O przyrodzie w mieście jako wartości, o którą dba i którą chroni.

Las Bielański to jeden z ostatnich reliktów Puszczy Mazowieckiej w granicach Warszawy. 152 hektary grądu, setki gatunków owadów, płazów, ptaków. Drzewa liczące kilkaset lat. Obszar Natura 2000. Rezerwat ścisły chroniony od 1953 roku.

Kiedy przyszło do konkretnej decyzji – tej jedynej decyzji, która zadecydowała o tym, czy ten las będzie chroniony czy nie – Prezydent Trzaskowski albo o odmowie RDOŚ nie wiedział, albo wiedział i to zignorował. A potem wysłał podwładnego, żeby wytłumaczył, że przepisy chroniące rezerwat nie obowiązują.

To nie jest zielona Warszawa. To jest zielone logo na brązowych decyzjach.

Pytania, na które Prezydent musi odpowiedzieć osobiście

Nie Rajski. Nie rzecznik. Nie kolejne pismo z SCB. Trzaskowski!

  1. Czy przed podpisaniem zezwolenia CB/5310/M/83/2026 wiedział o decyzji odmownej RDOŚ z 28–29 kwietnia 2026 roku?

  2. Jeśli wiedział – dlaczego zezwolenie zostało wystawione?

  3. Jeśli nie wiedział – jak to jest możliwe, że decyzja dotycząca obszaru Natura 2000 i rezerwatu ścisłego zapadła w jego urzędzie bez sprawdzenia stanowiska organu ochrony przyrody?

  4. Dlaczego urzędowe pismo w odpowiedzi na wniosek o informację publiczną zawiera twierdzenie prawne sprzeczne z obowiązującymi przepisami?

  5. I dlaczego – skoro to Prezydent jest organem właściwym – na pytania do Prezydenta odpowiada dyrektor jednostki będącej przedmiotem zarzutów?

 Las Bielański ma w strukturach m.st. Warszawy jednego ustawowego strażnika. Tym strażnikiem jest Prezydent. Czas, żeby Trzaskowski wyszedł zza biurka Rajskiego i sam stanął do odpowiedzi.