Wszystkie artykuły
Rżną i milczą. Lasek Lindego i Las Bielański znikają drzewo po drzewie

Rżną i milczą. Lasek Lindego i Las Bielański znikają drzewo po drzewie

3 czerwca 2026 5 min czytania Redakcja

Cztery dni po ogłoszeniu nowego cennika na drewno Lasy Miejskie Warszawa poinformowały o planowanej trzebieży w Lasku Lindego. Powierzchnia zabiegu: prawie 13 hektarów. Na zdjęciach robionych przez mieszkańców widać zdrowe sosny z zieloną koroną i żywym przekrojem drewna. Pytania o to, kto kupuje to drewno i za ile – pozostają bez odpowiedzi.

Ostatnia puszcza w środku Warszawy

Las Bielański to nie jest zwykły park. To rezerwat przyrody i jednocześnie obszar Natura 2000 (PLH140004) – chroniony zarówno polskim prawem, jak i europejską dyrektywą siedliskową. Naukowcy od lat powtarzają jedno: to ostatnia znacząca ekologicznie pozostałość dawnej Puszczy Mazowieckiej w granicach Warszawy.

Pod okapem jego drzewostanu żyje około 400 gatunków roślin naczyniowych, ponad 200 gatunków grzybów i 40 gatunków ptaków lęgowych. Rosną tu 300-letnie dęby. Żyją pachnica dębowa i kozioróg dębosz – chrząszcze tak rzadkie, że ich obecność automatycznie kwalifikuje teren jako obiekt ochrony europejskiej. Bezpośrednio przy rezerwacie leży Lasek Lindego – 2,34-hektarowy las buforowy między ulicami Kasprowicza a Marymoncką, stanowiący strefę ochronną oddzielającą rezerwat od miasta.

2021: pierwsze zdjęcia, pierwsze pytania

Grudzień 2020. Lasy Miejskie ogłaszają cięcie pielęgnacyjne w rejonie ulic Marymonckiej i Przy Agorze. Uzasadnienie: usuwanie drzew zainfekowanych przez kornika ostrozębnego i gatunków inwazyjnych. Kiedy mieszkańcy wychodzą sprawdzić – zastają dziesiątki ściętych drzew różnych gatunków i rozmiarów. Na wielu przekrojach widać żółtawą biel bez śladów zgnilizny, bez korytarzy wydrążonych przez owady. Drzewa wyglądają zdrowo.

W lutym 2021 roku Lasy Miejskie wchodzą do Lasku Lindego. Ogłoszona zostaje trzebież późna między ulicami Kasprowicza a Marymoncką. Znowu piły, znowu pieńki, znowu mieszkańcy fotografują i nagrywają. W marcu 2021 roku Jarosław Lipszyc – aktywista, twórca Wolnych Lektur – zamieszcza na Facebooku wideo z Lasu Bielańskiego. Pisze krótko: Chce mi się płakać. Kochani, proszę, wspierajcie Moratorium DLA DRZEW. Dodaje, że wycinka ma obejmować teren od ulicy Dewajtis aż do Cmentarza Żołnierzy Włoskich.

Post błyskawicznie rozchodzi się w sieci. Reporter TVN Warszawa jedzie na miejsce i nie zostawia złudzeń: widać, że to wycinka zakrojona na szeroką skalę, wycięte zostały drzewa różnych rodzajów i wielkości. Włącza się Magdalena Borek, rzeczniczka bielańskiego urzędu dzielnicy. Tłumaczy, że w przypadku lasów wykonywane prace polegają na usuwaniu zdrowych drzew, czyli drzew żywych. To zdanie – powiedziane jako wyjaśnienie – brzmi jak przyznanie racji tym, którzy pytają: dlaczego tną zdrowe sosny?

Oficjalny żargon kontra zdjęcia mieszkańców

Lasy Miejskie Warszawa – instytucja miejska zarządzająca lasami komunalnymi – mają na każdą wycinkę gotowe wyjaśnienie. Brzmi ono zawsze podobnie: celem prac jest poprawa warunków wzrostu drzew poprzez rozluźnienie zwarcia koron, umożliwiające rozbudowanie aparatu asymilacyjnego, rozrost koron, wzrost grubości pnia oraz poprawę stabilności rosnących drzew. Usuwane są też drzewa posiadające pokrój wskazujący na podatność na złamania, drzewa uszkodzone, zamierające, martwe, a także gatunki inwazyjne – głównie dąb czerwony. Wszystko w oparciu o Plan Urządzania Lasu (PUL) dla dzielnicy Bielany na lata 2018–2027.

Na fotografiach robionych przez mieszkańców widać coś innego. Świeże przekroje sosen: żywica na krawędziach, brak przebarwień, brak śladów owadów, zielone igły na ściętych gałęziach. Jeden z pracowników Lasów Miejskich obecnych przy wycince powiedział reporterowi TVN tylko tyle, że wycinka jest potrzebna, żeby inne drzewa mogły rosnąć. Żadnej listy wyciętych drzew. Żadnej publicznie dostępnej inwentaryzacji przed i po zabiegu. Żadnego raportu z oceny stanu fitosanitarnego wyciętych osobników.

Styczeń 2026: nowy cennik i nowe 13 hektarów

22 stycznia 2026 roku Lasy Miejskie – Warszawa publikują na swojej stronie internetowej dokument zatytułowany Nowy cennik na drewno. Cztery dni później, 26 stycznia 2026 roku, ta sama instytucja ogłasza plan prac na I kwartał 2026 roku. W wykazie dla dzielnicy Bielany znalazł się zapis, który powinien zwrócić uwagę każdego, kto spaceruje po Lasku Lindego: Las Lindego, oddział 17 PUL Bielany, łączna powierzchnia objęta zabiegiem – 12,93 ha.

Prawie 13 hektarów trzebieży późnej w lesie buforowym rezerwatu. To obszar wielkości ponad 18 boisk piłkarskich. Uzasadnienie: standardowe, identyczne jak zawsze – poprawa warunków wzrostu, rozluźnienie koron, wspieranie młodego pokolenia lasu. W tym samym kwartale wycinka zaplanowana jest też w Lesie Młociny – łącznie 14,58 ha w oddziałach 2 i 6.

Zestawienie dat nie jest przypadkowe. Nowy cennik na drewno pojawia się dokładnie przed ogłoszeniem kolejnej dużej wycinki. Drewno pozyskane w trakcie trzebieży nie jest wywożone na wysypisko. Lasy Miejskie mówią to wprost w swoich komunikatach: część drewna trafia do sprzedaży, a wpływy zasilają budżet warszawskiego samorządu.

Pytanie o drewno. Zagadkowe milczenie

W komunikatach Lasów Miejskich pojawia się zawsze ta sama formuła: część pozyskanego drewna zostanie pozostawiona na terenie lasu do naturalnego rozkładu w celu wzbogacenia bioróżnorodności. Pozostałe drewno trafi do sprzedaży, a wpływy zasili budżet warszawskiego samorządu.

Oto, czego w tej formule nie ma: ile metrów sześciennych drewna sprzedano z Lasku Lindego i okolic Lasu Bielańskiego w ciągu ostatnich pięciu lat? Komu? Za jaką cenę? Czy przetargi były jawne? Kto je wygrał? Wnioski o dostęp do informacji publicznej składane przez mieszkańców w tych sprawach albo pozostają bez odpowiedzi w ustawowym terminie, albo są odpowiadane odesłaniem do ogólnych przepisów – bez podania konkretnych liczb i konkretnych nabywców.

Nowy cennik na drewno z 22 stycznia 2026 roku jest dokumentem publicznym – ale sam cennik bez danych o wolumenie sprzedaży i nabywcach nie mówi nic o tym, ile pieniędzy i kto zarobił na drewnie z Lasku Lindego. Tych danych nie ma. Lasy Miejskie ich nie udostępniają z własnej inicjatywy.

Plan na lata, piła na co dzień

Mechanizm, który napędza wycinkę, jest prosty i legalny. Plan Urządzania Lasu dla dzielnicy Bielany na lata 2018–2027 to wieloletni dokument planistyczny zatwierdzony przez miasto. Na jego podstawie Lasy Miejskie mogą co kwartał ogłaszać kolejne zabiegi pielęgnacyjne. Każdy z nich jest formalnie uzasadniony, każdy ma podstawę prawną, każdy kończy się tymi samymi słowami o poprawie warunków wzrostu i stabilizacji drzewostanu.

Mieszkańcy mogą protestować. Mogą robić zdjęcia. Mogą pisać wnioski o informację publiczną. Mogą wychodzić i stać przy pniach. Piła i tak pracuje. Plan jest wieloletni, a drzewo wycięte to drzewo wycięte – sosna, która rosła przez 80 lat, nie odrośnie w rok.

Kto odpowiada za rezerwat? RDOŚ milczy

Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Warszawie to organ, który z mocy prawa powinien strzec integralności rezerwatu Las Bielański i obszaru Natura 2000 PLH140004. To RDOŚ ma wszczynać postępowania, gdy działania – jakichkolwiek podmiotów – mogą znacząco negatywnie oddziaływać na chroniony ekosystem. Rezerwat jest miejscem, gdzie obowiązuje zakaz pozyskiwania, niszczenia lub uszkadzania drzew i krzewów, wynikający z art. 15 ust. 1 pkt 6 ustawy o ochronie przyrody.

Wnioski o wszczęcie postępowania administracyjnego w sprawie naruszeń prawa ochrony przyrody kierowane do RDOŚ pozostają bez reakcji. Nie ma wizji lokalnej. Nie ma postanowienia o wszczęciu lub odmowie wszczęcia postępowania. Organ, który ma więcej mocy prawnej niż wszyscy protestujący razem wzięci, milczy. Ta bezczynność jest tak rażąca, że otwiera drogę do skargi na bezczynność organu przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym.

Co mieszkańcy mówią, pytają i robią

Mieszkańcy Bielan są coraz bardziej zorganizowani. Fotografują ścięte drzewa, mierzą średnice pieńków, porównują zdjęcia z różnych lat. Wnioskują o dostęp do informacji publicznej – do Lasów Miejskich, do Zarządu Zieleni m.st. Warszawy, do RDOŚ. Piszą do Rady Dzielnicy Bielany, do Burmistrza, do Prezydenta Warszawy.

Na pniach świeżo ściętych drzew widać to samo od lat: żywa biel drewna, żywica, zielone igły wciąż przylegające do gałęzi. Leśnicy mówią: to normalne, tak wygląda trzebież późna, usuwa się drzewa żywe, by inne miały miejsce. Mieszkańcy mówią: widzimy zdrowe drzewa. Ktoś kłamie. Albo nikt nie kłamie, a cały system polega na tym, że prawo pozwala wycinać zdrowe drzewa – i eksportować wyniki tej wycinki jako towar.

Pytania, które muszą paść

Lasy Miejskie – Warszawa: ile metrów sześciennych drewna sprzedano z terenu Lasku Lindego i otuliny Lasu Bielańskiego od 2020 roku do dziś? Komu je sprzedano? Za jaką łączną kwotę? Kiedy były ogłaszane przetargi i jak można do nich dotrzeć?

Prezydent m.st. Warszawy: czy miasto jest świadome, że drewno z lasu buforowego wyjątkowego rezerwatu przyrody trafia do sprzedaży? Czy ktokolwiek w Ratuszu podjął decyzję o skali trzebieży w Lasku Lindego w I kwartale 2026 roku ze świadomością, że to 12,93 ha w strefie buforowej Natura 2000?

Zarząd Zieleni m.st. Warszawy: jakie oględziny rezerwatu i jego otuliny przeprowadzono przed zatwierdzeniem planu prac na I kwartał 2026 roku? Czy sporządzono ekspertyzę przyrodniczą?

Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Warszawie: dlaczego złożone wnioski o wszczęcie postępowania w sprawie zagrożenia rezerwatu nie zostały rozpatrzone w ustawowym terminie?

Na razie odpowiedzi nie ma. Jest za to nowy cennik na drewno i kolejne 12,93 hektara do ścięcia.