Jak to możliwe? Wystarczy przyjrzeć się bliżej. Jej pierwsza reakcja na nasze materiały? Drwiący emotikon i krótkie zdanie:
„Co to za AI?”
Nie o lesie. Nie o faktach. Nie o pomiarach hałasu, które trzykrotnie przekraczają dopuszczalne normy. O sztucznej inteligencji. Bo to o wiele łatwiejsze niż dyskutować o rzeczach, których nie da się obalić.
Kiedy indziej pani K. fotografuje naszą stronę internetową i komentuje:
„Kto wpadł na tak idiotyczny pomysł koloru czcionki? Zrobione celowo, aby ludziom nie chciało się czytać w telefonie?”
Błąd był – to prawda, zdarzył się i szybko go poprawiliśmy. Ale pani K. nie pyta o las. Pyta o czcionkę. I od razu zakłada, że działamy w złej wierze. W kolejnym komentarzu stawia to wprost:
„kłamiecie z tekstami”
Żadnego konkretu. Żadnego przykładu. Samo słowo rzucone w przestrzeń – żeby zostało w głowie czytającego.
To sprawdzony schemat: nie obalaj faktów, tylko podważaj wiarygodność. Nie dyskutuj o treści, atakuj formę. Nie rozmawiaj o rezerwacie przyrody – mów o czcionce.
Bardzo go szanuję. Komentarze, których nie skasowała
Jest jednak jeszcze jeden element tej układanki. I ujawniła go sama pani K.
Na Facebooku, pod postami władz Dzielnicy Bielany, zostawia entuzjastyczne komentarze. Jeden z nich brzmi:
„Brawo Włodzimierz Piątkowski, takich ludzi Bielany potrzebują”
Włodzimierz Piątkowski to zastępca burmistrza Dzielnicy Bielany. Pod postami samego burmistrza Grzegorza Pietruczuka pani K. używa hashtagów #burmistrzPietruczuk i #NajlepszaDzielnicaDoŻycia. Uczestniczy w wydarzeniach organizowanych przez dzielnicę. Kibicuje urzędowi z rzadko spotykanym zaangażowaniem.
A gdy padło pytanie, czy zna burmistrza Pietruczuka – tego samego, który otworzył festiwal muzyczny przy rezerwacie mimo wyraźnej odmowy RDOS – sama napisała:
„Jest moim Burmistrzem i owszem, widujemy się na komisjach/sesjach dzielnicowych, czy na bielańskich imprezach. I bardzo Go szanuję.”
Napisała to sama. Pod własnym nazwiskiem. Nikt jej nie zmuszał. Widuje się z burmistrzem. Chodzi na sesje dzielnicowe. Bywa na imprezach dzielnicy. I bardzo go szanuje. Tego burmistrza, który – jak udokumentowaliśmy – otworzył imprezę masową przy rezerwacie wbrew decyzji RDOS, przy poziomie hałasu trzykrotnie przekraczającym normy.
I ta sama osoba przychodzi do naszych komentarzy i pisze, że kłamiemy.
Stary schemat. Dobrze znany
Nie twierdzimy, że pani K. działa na czyjeś polecenie. Nie musimy. Lojalność wobec urzędników, z którymi regularnie się spotyka, wystarczy, by bez żadnej instrukcji bronić ich przed krytyką – nawet gdy ta krytyka opiera się na protokołach pomiarów, decyzjach administracyjnych i relacjach mieszkańców.
Taki mechanizm ma swoją nazwę: mieszkaniec-proxy. Osoba, która formalnie mówi we własnym imieniu, ale faktycznie powiela narrację środowiska, z którym się utożsamia. Jest skuteczniejsza niż oficjalny komunikat urzędu, bo trudniej ją zdyskredytować. Pani K. wybrała temat czcionki. Merytorycznej rozmowy o lesie najwyraźniej warto unikać – bo tej dyskusji po prostu nie można wygrać.
Nasza odpowiedź jest prosta
Pani K. może komentować nasze czcionki i kpić z AI. My będziemy mierzyć hałas, składać zawiadomienia do prokuratury i pytać publicznie, kto zapłacił za nielegalny festiwal przy rezerwacie przyrody.
Liczby mówią same za siebie. Decyzja RDOS mówi sama za siebie. Protokół z pomiaru hałasu mówi sam za siebie.
Czcionkę? Poprawiliśmy:)

